Noach

Potop zabrał wszystko to, czego nie wziął do arki Noach. Bóg obiecał, że nie ześle już więcej potopu, aby zgładzić wszelkie żyjące stworzenie. Ale potop, nasz własny, dla nas, nadal do nas przychodzi. Zalewają nas fale smutku, którego kresu nie widać. Co jest arką? Gdzie jest nasza arka? Błysk światła szczęścia, radości, sensu pojawia się na chwilę, gdy robimy coś ważnego dla nas, coś, co płynie z naszej duszy, karmi ją i podtrzymuje. Ale ciało szybko traci sens, traci bieg wewnętrznych rzek i strumieni. Tylko morze łez próbuje nawodnić suchy ląd wnętrza arki. Ale sól tworzy korozję. Uwięzieni w arce. Co czuł Noach i jego rodzina, gdy wszędzie wokół była tylko bezkresna woda? Jak wielkie musiało być ich zaufanie, wypełnione strachem, wiarą, brakiem mocy działania. Co robili, o czym rozmawiali? Jakie mieli sny i marzenia?

Moja arka dryfuje gdzieś, dokądś. Gdy wydaje się, że zieleń drzew i blask słońca budzą iskry wybawienia, znów ulewność niweczy świtanie. Jak długo jeszcze żyć trzeba będzie w ukryciu, w zamknięciu, schowku, przechowalni? Morze smutku i bezsilności unosi moją małą łódź. Płynę. Może jest gdzieś piękny, bezpieczny ląd. Może chociaż Gan Eden… Może brama na chwilę się otworzy, gdy wody otoczą wirujący ogień Cherubów. W zamknięciu, bez Słońca, bez szumu drzew, w szacie złudnej nadziei. Po co to wszystko? Eksperyment życie. A co jest dalej? Dusze przychodzą i odchodzą. I kolejne pokolenia. I nic. Cień. Szeleszcząca, skrzypiąca cisza. Stado zwierząt, zamknięte w arce, poddane woli swego Stwórcy. W pokornej cierpliwości.

Siedzę w arce, robię to, co mi nakazano i (nie)cierpliwie znoszę kołysanie fal i czekanie. Czekam aż ukaże się nowy, piękny świat.

B’H

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

proszę udowodnij, że nie jesteś okropnym SPAMbotem: [wymagane]