Olita – Zvi Kolitz

Olita

 

Stoi samotna

Tonie w śniegu, a jej piękne oczy spoglądają z wysoka

Zabita synagoga…

Dom modlitwy gorliwej, żarliwej,

Dom, gdzie życie wartkim nurtem snuło swe podziemne korytarze,

By ślady w duszy pozostawić,

By uczynić widzialnym to, co niewidzialne, co nie dotknięte, nie odgadnione

I co dalej?

Nie ma nic.

Puste okna, które już nawet nie krzyczą, choć smutek przeraźliwy snuje swe zimne, parzące pieśni

Pieśni śmierci, pieśni okrucieństwa, gdy Oblicze zostało zakryte…

Gwiazdy i kwiaty i sny

I trud rąk tych, którzy budowali

Czy dlatego Kohelet mówił

„Wszystko daremne”

wszystko ulotne…

ale nie wolno nam rezygnować, nie wolno nam być biernymi

trzeba budować, wznosić to, co pozostanie

co będzie śladem, który nie pozwoli nie pamiętać

cegła na cegle i wszystko nicość, pył

jakaż wielka marność,

jakaż nieludzka czerń serca i umysłu

nie sposób zrozumieć, nie sposób uwierzyć,

że człowiek może stać się bestią,

może dlatego warto być całym sobą we wszystkim, co się robi dobrego, mądrego, zdrowego

bo nigdy nie wiemy, kiedy budowla naszego życia zostanie zburzona

i co z niej pozostanie:

ziejące pustką okna, niebieskie gwiazdy, może kilka skręconych w tkliwe ornamenty liści, które nigdy nie wypuszczą pędów, które nigdy nie usłyszą rzeki modlitw, szeptów, pieśni…

ale dopóki są – przypominają

dopóki są – zachęcają, zmuszają, krzyczą pustką milczenia, zniszczenia, by nie stać jedynie,

by budować nowe tchnienie,

by pył ruin zamienić w niebiański pył świetlistych kół

świętego Rydwanu,

by wznieść świat górny, by świat dolny powstał, odrodził się, ocalał,

odnalazł Drogę Istnienia.

 

Czytałam niedawno, po raz kolejny Josela Rakowera rozmowa z Bogiem. Książka ta, została wydana przez krakowskie Wydawnictwo Homini w roku 2007. Zawiera też kopie oryginałów w języku jidysz. Jest niezwykłą, wzruszającą historią, można powiedzieć dokumentem, modlitwą Josela Rakowera, który tuż przed śmiercią w getcie warszawskim w roku 1943 napisał swoją „rozmowę z Bogiem”.

Ten „testament”, po raz pierwszy był opublikowany w argentyńskim „Di jidysze Cajtung”, w Buenos Aires, 25 września 1946 roku, jako dodatek do numeru poświęconego Jom Kipur. I od tego czasu tekst właściwie zaczął żyć własnym życiem, czyli jako autentyczny zapis Josela Rakowera.

Jak się okazało, dzieło Josela Rakowera rozmowa z Bogiem zostało później przetłumaczone na wiele języków, tyle że tłumacze „zapominali” dodawać nazwisko autora i zaczęli wprowadzać pewne drobne zmiany w samym tekście. I tak „Josel Rakower”, jak Golem Maharala, zaczął swój samodzielny byt.

Wydanie polskie, do którego się odnoszę, zawiera posłowie Paula Badde, który przez kilka lat badał kwestię Josela Rakowera. Okazało się, że autorem utworu jest Zvi Kolitz, Żyd z Litwy, który nigdy nie był w Warszawie, a podczas Szoa, początkowo mieszkał we Włoszech, a następnie, w 1940 roku przeniósł się do Jerozolimy. Był zaangażowany w ruch Żabotyńskiego, który walczył o utworzenie Państwa Izrael, a także w ruch Irgunu, dążący do wyrzucenia Anglików w Erec Israel stosując metodę zamachów bombowych.

Zvi Kolitz urodził się 14 września 1930 roku w Olicie na Litwie. Był synem wysoko cenionego rabina, który jednak zmarł, gdy Zvi miał jedenaście lat. W 1937 roku z matką i rodzeństwem opuścił Litwę i nigdy już tam nie wrócił. Jednak obraz rodzinnej miejscowości, tej jeszcze sprzed zagłady, jaka się tam dokonała w 1941 roku, na zawsze pozostał w jego pamięci. A ja oczywiście pozwoliłam sobie spojrzeć na Olitę i na tę zniszczoną synagogę, która dała mi impuls do tego małego utworu poetyckiego, który zamieściłam powyżej.

Będąc już w Erec Israel, Zvi Kolitz dowiadywał się o tym, co dzieje się w Europie Środkowo-Wschodniej z Żydami. Jednak, jak mówił, oni (ci, którzy wraz z nim przebywali w Erec Israel) nie mogli uwierzyć w te wszystkie straszne wydarzenia, a o komorze gazowej dowiedział się dopiero w 1945 roku. Wszystkie te opowieści-relacje na tyle dotknęły świadomość Kolitza, że gdy będąc w Argentynie został poproszony o napisanie czegoś z okazji Jom Kipur do „Di Jidysze Cajtung” w Buenos Aires, w 1946 roku, w ciągu kilku dni, w hotelu, napisał ten właśnie „testament-rozmowę”, który później stał się jednym z najczęściej cytowanych utworów-świadectw czasu Zagłady na świecie.

Zvi Kolitz, jako Josel syn Dowida Rakowera z Tarnopola, chasyd, zwolennik rebego z Ger i potomek cadyków, zapisuje coś w rodzaju testamentu, wielkiego wyznania wiary, w ostatnich chwilach przed śmiercią w jednej z płonących kamienic warszawskiego getta, 28 kwietnia 1943 roku. Była to rzekoma wiadomość pozostawiona w butelce, w murach kamienicy, na wzór takich, które zdarzało się później, po wojnie, odnajdywać. W całości zapisana w języku jidysz. Opisuje krótką historię swojej (Josela Rakowera) rodziny, śmierć żony i szóstki dzieci. Widzimy płonące getto warszawskie i ostatnią garstkę broniących się. Jednak to, co jest jakby ponad całą opisywaną tu strasznością Zagłady, to bezwarunkowa wiara w Boga, w słuszność Jego czynów, nawet jeśli są dla nas niezrozumiałe. Szoa, to według Josela, czas, gdy Bóg „zakrył swoje oblicze” (jid. ‘hastores ponem’) pozwalając, by świat uległ swoim dzikim popędom, a ciemność i śmierć stają się wybawieniem.

Całość zamyka się słowami pełnego oddania się Bogu, uznania Jedynego Boga i powierzenia Mu swego ducha, swej duszy.

Josela Rakowera rozmowa z Bogiem jest głębokim, wzruszającym tekstem, który do dziś budzi kontrowersje. Wielu czytelników uznaje jego prawdziwość, autentyczność, inni nie. Niektórzy odrzucają autorstwo Zvi Kolitza, nie chcą uwierzyć, że mógł to napisać ktoś, kto nigdy nie przeżył osobiście okrucieństw Szoa. Niektórzy zarzucają autorowi fałszerstwo. Są też tacy, którzy akceptują autora, widząc w nim kogoś, kto w doskonały sposób oddał cały ból i tragizm tych wszystkich, którzy ginęli. Dlatego też pozostaje sporna kwestia, czy tekst ten można uznać za dokument, za tekst źródłowy, czy jako zwykłe opowiadanie. Tak czy inaczej, uważam, jak i duża część badaczy i czytelników, iż dzieło Zvi Kolitza zasługuje na miano wartościowego źródła dotyczącego Zagłady, gdyż dotyka głębi ludzkiego cierpienia, istoty wiary; jest specyficzną rozmową z Bogiem, która pokazuje siłę ludzkiego ducha nawet w tych najokrutniejszych, nigdy nie zrozumiałych warunkach ludzkiego zniszczenia, gdy zwierzę zdaje się być bardziej ludzkie, niż człowiek. Jest jednocześnie próbą zachowania pamięci o tych, którzy walczyli, którzy zginęli; jest obroną tych, którzy wierzyli, ale też próbą uzyskania „przychylności” Boga dla tych, którzy stracili wiarę w obliczu tak wielkich okrucieństw.

 

ברוך השם

AF

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

proszę udowodnij, że nie jesteś okropnym SPAMbotem: [wymagane]