jaki sens

Jak nie dać się, nie ulec, nie pozwolić się zagarnąć tym wszystkim ciemnym stworom? Ciągła walka, walka z własnymi (a może nie własnymi?) myślami, emocjami, odczuciami, opiniami. Jak długo jeszcze? Uczę się utrzymywać linię pozytywnego myślenia, pozytywnego nastawienia. Czasem mam wrażenie, że gdzieś we mnie i jakby poza mną, wokół mnie odbywają się niezliczone ilości potężnych walk zastępów. Dwie armie: Światła i ciemności, a każda z nich próbuje zdominować, zwyciężyć. Ta ciągła walka jest tak bardzo męcząca. Pocieszające jest jedynie pamiętanie, że łzy otwierają wrota rachamim (miłosierdzia).

Wypełnia mnie „wsobność”, próbuję znaleźć własny kawałek schronienia, gdzieś tam, wewnątrz siebie.

Jakiś świat, nowy, inny nadchodzi. Coś walczy o życie, o miłość, o Blask. Pod stopami skrzypią stare deski, a spróchniałe skrzypce zawzięcie próbują wygrywać żałośnie radosne melodie.

Mam nadzieję, że nie skończę jak Sylvia Plath lub Wacław Niżyński. Pamiętam jak kiedyś, w nocy, oglądałam film „Niżyński” na podstawie pamiętników Niżyńskiego i strasznie płakałam, miałam wtedy wrażenie, że lektor w tym filmie, odczytuje moje własne myśli, smutne i bolesne.

Czasem postrzeganie staje się ostre, każdy zmysł odczuwa, a to odczuwanie zdaje się być jak gdyby wdychaniem milionów rozżarzonych metalowych opiłków. Wszystko wtedy kłuje i dotyka, swędzi i uwiera. Myślę, że zbyt duża wrażliwość, sensytywność, może stać się pewnego rodzaju szaleństwem. Odczuwam niekiedy jakby wewnętrzną prawdę schowaną za każdym gestem, każdym spojrzeniem, każdą myślą niewypowiedzianą. Boli mnie fałsz ludzi, boli mnie moje własne zakłamanie. Kim jestem? Dokąd dojdę w tej mojej wędrówce? Co tak naprawdę ma sens i głębokie znaczenie?

Otaczamy się tak ogromną ilością niepotrzebności. A może tak ma być? Czy Pirke Awot nie uczy nas: „Kto jest mądry? Ten, kto uczy się od każdego” (Pirke Awot, 4-1)? Tylko, czy nasza nauka jest właściwa? Zastanawiam się, czy właściwie przerabiam te moje życiowe lekcje. Może czegoś nie widzę? Może coś niszczę? Może coś przeinaczam? A może nazbyt jestem bierna? Może za bardzo się chowam? Boję się krytyki. Bolesna jest prześmiewczość. Ludzie bywają czasem tak bardzo gruboskórni, banalni i jałowi. A słowa potrafią wryć się w psychikę i drążyć swoje własne tunele, by co jakiś czas wynurzyć się i znów dotknąć tafli wody, i znów fale rozejdą się na cztery strony świata, świata uczuć i wrażliwości.

Walka musi trwać. Bóg stworzył ciemność i Światło. By walczyć? By wybierać?

Ostatnimi nocy, często nie mogę spać. Czuję, jak wokół mnie krążą zastępy, gromady niestrudzonych wojowników ciemności, którzy pragną przebić mur mego istnienia. A czasem przychodzi jakiś spokój, Światło nocy wypełnia spokojem moje zmysły i otulają mnie słodkie marzenia senne. I ciągle ta muzyka z „Listy Schindlera” (wspominałam o tym niedawno).

Haszem, Pan Zastępów, Pan wszelkich możliwości, Ten, Który Jest, Który Zwycięża.

 

!ברוך השם

 

af

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

proszę udowodnij, że nie jesteś okropnym SPAMbotem: [wymagane]