spierzchnięte usta i obracające się ostrze miecza

Zrobiło się zimno. Mieszkanie w starej kamienicy, ogrzewane piecami akumulacyjnymi, szybko się wychładza. Moje łóżko jest na wysokości około dziesięciu centymetrów od podłogi. A ponoć przy tej wysokości jest dużo zimniej niż już na przykład trzydzieści centymetrów ponad podłogą. Leżałam na łóżku przykryta wełnianym kocem koloru „tchelet”. Pod wpływem małego kataru moje usta łapały powietrze, pozostawiając trochę wytchnienia nosowi. Czułam jak moje usta stają się jakby skurczone od nadmiaru chłodnego, żeby nie powiedzieć zimnego powietrza. Czułam, jak każdy kolejny wdech i wydech osiada na moich ustach, jakby przejście przez nie, stawało się przejściem do innego świata. Poczułam się, jakbym była staruszką, babuleńką, która leży na łożu własnej śmierci. Wyobraziłam sobie, że przychodzi do mnie Anioł, podaje mi rękę. I idziemy. Moje ciało pozostaje, wszystko powoli w nim się zatrzymuje, a ostatni oddech zamyka bramę. I nie czuję lęku. Jedynie ciekawość. Bo wiem, że taki jest cykl życia i wiem, że wszystko jest dobrze. Nie wiem, dokąd idę, ale wiem, że tam, gdzie zmierza moja dusza, jestem bezpieczna. Kolory są ciepłe i przyjemne.

Inny świat. Zawsze wierzyłam w wędrówkę duszy. Nikt nigdy nie udowodnił, że jest coś dalej, ani też nikt nigdy nie udowodnił, że nie ma niczego po śmierci. Możemy jedynie próbować dać własną odpowiedź. Zawsze możemy znaleźć „dowody” dla jednej i dla drugiej strony, w zależności od tego, co bardziej nas przyciąga.

Zdanie rabinów jest też podzielone w tej sprawie. Rabinów i całego mnóstwa ludzi innych wyznań, innych wierzeń, poglądów.

Czasem zastanawiam się, jak to jest, gdy człowiek umiera. To taka wielka zagadka ludzkości – co dzieje się z naszą duszą? Dokąd idziemy? Na ile nasze życie tu i teraz, ma wpływ na to, co dzieje się później? Czy możliwe jest przejście przez Bramę do Rajskiego Ogrodu, strzeżoną przez Anioła trzymającego „obracające się ostrze miecza” i nie zginąć, nawet po śmierci? Czy Szechina będzie dla nas łaskawa?

 

!ברוך השם

 

AF

1 komentarz

  1. Cudny tekst.Rowniez wiele razy nad tym sie zastanawilam i paradoksalnie czuje tylko radosc gdy mysle o smierci,w takim sensie,ze jest spokoj i pewnosc,bo i tak juz niczego w zyciu nie zmienimy.Mozna tylko zaufac.I tyle.A poza tym smierc to stan pewny i najbardziej sprawiedliwy dla wszystkich.Nie ma co walczyc z myslami o koncu,nie ma tez potrzeby uciekac od nich,tak jak nie uciekniemy od smierci. A co do istnienia/nieistnienia drugiego swiata ,zawsze to cos nowego co jest do odkrycia tylko juz w innym stanie i swiadomosci i fizycznym. I tak sobie mysle,ze Haszem dobrze to wszystko urzadzil…I ma byc tak jak bedzie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

proszę udowodnij, że nie jesteś okropnym SPAMbotem: [wymagane]