Poznaj swój głos

Jestem myślicielem, więc tak myślę i myślę o tej Drodze do Światła, do Stwórcy, do Spełnienia, do Całkowitości, do Dobrego, do Zdrowego….. Do siebie samego.

 

Po wielu latach odkładania, czekania, odpychania, wreszcie zaczęłam czytać książkę Anety Łastik Poznaj swój głos. Nie wiem, czy to dobra lektura dla kogoś takiego jak ja, kto i tak nie czuje się najlepiej, a z drugiej strony takie właśnie rzeczy mnie jakoś fascynują. Polecam tę książkę wszystkim, którzy pracują z głosem, ale też, a może nawet bardziej tym, którzy pracują, czy chcą pracować z samym sobą.

 

Ta książka znów, jak uporczywy dźwięk dzwonka o poranku, wzywa mnie do pobudki. Halo, nie śpij, jeszcze długa droga przed tobą! O, tak, wiem, wiem.

 

Jak bardzo w życiu oddalamy się od siebie, od samych siebie, od tego Prawdziwego Człowieka. I oddalamy się od innych. Praca, dom, praca, dom, obowiązki, zajęcia dodatkowe, takie, śmakie. Nieustająca pogoń. Tylko jakoś nas wciąż mniej.

 

Niestety uświadomiłam sobie, znowu, po raz nie wiem już który, że jest we mnie mała dziewczynka, która często jest bezradna i się boi. A ja nie wiem, jak jej pomóc. Ale przedziwne jest to, że dziecko najczęściej wystarczy przytulić, powiedzieć, że wszystko jest dobrze, że jest bezpieczne, kochane i takie tam. Myślałam, że już to przerobiłam, że już wszystko wiem, że to już za mną. A tu proszę, wystarczy drobiazg, banał, a już sypie się lawina żalu dziecka, które nie zaznało miłości, nie było doceniane, dostrzegane itd.

 

I co dalej? Chyba czas przez to przejść. Tak do końca. Chociaż to ponoć praca na całe życie. A jak ma się w tym odnaleźć człowiek religijny, wierzący? Wierzyć i robić swoje? To znaczy przytulać to bezbronne, zagubione dziecko i modlić się? Nie wiem, czy to tędy droga. Może.

 

Josef (nasz biblijny Josef) – według komentarzy rabinów – tylko dlatego musiał jeszcze dwa lata czekać w więzieniu na uwolnienie, gdyż zawierzył człowiekowi, a nie Bogu. Myślę o tym, jak Josef objaśnił sny piekarza i podczaszego, a podczaszy obiecał mu, że wspomni o nim faraonowi – to tak w wielkim skrócie. Długo już zastanawiam się nad tym i myślę, że chodzi o to, by oczywiście podejmować działania, ale by te działania powierzać Bogu, by to działał Bóg poprzez ludzi, a nie żeby zawierzać człowiekowi. I nie chodzi oczywiście o to, by ludziom nie ufać, lecz by uwierzyć, że poprzez ludzi działa Bóg we właściwy sobie sposób, którego my nie musimy całkowicie rozumieć. I pewnie nigdy nie zrozumiemy.

 

I tak myślę, jak to jest, kiedy działać, a kiedy nie działać? Nie można być biernym, jeśli chce się coś zmienić, czy coś osiągnąć, a jednocześnie podejmowanie działania tak po omacku, nie wiedząc, co robić, w emocjach, w strachu, czy choćby w ślepym pędzie donikąd, chyba też nie jest dobre.

 

Sama jestem w takim punkcie mojego życia, w którym muszę (to może nie najlepsze słowo, ale ja po prostu muszę) podjąć jakieś działanie, coś zrobić, by moje życie stało się lepsze. Ale ja naprawdę, nie wiem, co robić. Nie wyniosłam tego z domu, takiej zaradności.

 

Jednym z obowiązków ojca, czy powiedzmy rodziców wobec dziecka, jest nauczenie go pływania. I chodzi tu nie tylko o dosłowną czynność, ale też – a może przede wszystkim – o nauczenie dziecka dobrego poruszania się w tej rzece naszego życia, by zawsze dobrze sobie radzić. „Dobrze sobie radzić”, czyli być dla siebie dobrym doradcą. A żeby być dobrym doradcą, trzeba dobrze znać prawo życia. A czym jest prawo życia?

 

I tu powinna otworzyć się dyskusja na tym moim blogu, ale komu w dzisiejszych czasach chce się zajmować takimi sprawami. „Prawo, to prawo, zwycięża, kto silniejszy.” Tak, prawo dżungli rządzi w obecnym świecie. Ale na szczęście niektórzy żyją poza dżunglą, zmierzając powolnym krokiem do Gan Eden. Tyle, że u wrót stoi Anioł, który strzeże wejścia i płomień obracającego się ostrza miecza.

 

No cóż, chyba najlepiej jest ufać Stwórcy, wierzyć, że troszczy się o nas, prowadzi nas najlepszą dla nas Drogą i działać, tak jak potrafimy.

 

Bo właściwie, po cóż jesteśmy tutaj, na tym świecie, jeśli nie po to, by rozwijać się duchowo, a poprzez własny rozwój, dokonywać naprawy świata? Bóg nie stworzył świata doskonałym, byśmy my mogli działać i wybierać. Ciągle wybierać, decydować. I iść. Do słońca.

 

Baruch Haszem

 

Ania Forystek

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

proszę udowodnij, że nie jesteś okropnym SPAMbotem: [wymagane]