Baruch Dajan Emet

Baruch Dajan Emet

Jest taka chasydzka opowieść:

„Rabbi z Góry Kalwarii powiedział pewnego razu: ‘Czemu człowiek lęka się śmierci? Idzie przecież do Ojca! Człowiek lęka się owej chwili, gdy już z tamtej strony zobaczy to wszystko, co się tu z nim działo’.” (M. Buber, Opowieści chasydów)

I jeszcze jedna historia, którą przytoczę tak, jak pamiętam.

Pewnej kobiecie umarło dwóch synów. Ale – jako, że był właśnie Szabat – nie powiedziała o tym mężowi, by nie zakłócać mu spokoju świętego czasu. Synowie leżeli w pokoju. Gdy tylko Szabat się skończył, poszła do męża i zaczęła go wypytywać: czy wierzysz, że wszystko, co mamy jest dane nam od Boga? Czy wierzysz, że to Bóg nas zaopatruje, dba o nas, troszczy się o nas, daje nam wszystko, co najlepsze? Mąż, jak przystało na człowieka wielce pobożnego, odpowiedział, że oczywiście wierzy. Żona zabrała go więc do pokoju, pokazała synów i powiedziała: Bóg dał, Bóg wziął.

Od rana w mojej głowie trzepoczą słowa: Baruch Dajan Emet, Baruch Dajan Emet, Baruch Dajan Emet. I trzepot ten stał się już niemal nie do zniesienia, choć początkowo dawał ukojenie. Śmierć. Mot. Podobnie brzmi: Emet – Mot. Prawda – Śmierć. Gdy dowiadujemy się, że ktoś nie żyje, nie możemy w to uwierzyć: „Nie, to żart, prawda?”

Śmierć jest nieodłączną częścią życia.

Gdy dziś rano dowiedziałam się, że Magda nie żyje, nie mogłam w to uwierzyć. Ale kiedy czując, że łzy gromadzą się w moich oczach, spojrzałam za okno, oto pojawił się maleńki ptaszek, chyba sikorka (a u mnie za oknem rzadko bywają ptaki). Przysiadł sobie na biegnącym za oknem kablu i ćwierkając radośnie mówił do mnie: zobacz, zobacz, wszystko jest w porządku. Uśmiechnęłam się i poczułam, że Magda jest bezpieczna.

Jednak to nie takie proste. Gdy odchodzi nagle ktoś, z kim może nie dzieliliśmy codzienności, ale z kim łączyły nas wspólne modlitwy, święta, rozmowy, radość, to tak jakby we Wszechświecie powstawał jakiś wyłom. Jakby na chwilę odłamało się coś z wielkiej budowli ludzkich dusz, a właściwie dusz wszystkich istnień.

Wierzę, że to Stwórca, niech będzie Błogosławiony, daje nam życie i decyduje o tym, kiedy ten czas się dopełnia. Jednak dla nas ludzi, śmierć jest czymś niepojętym, nieodgadnionym, czymś, co napawa nas lękiem. Nie wiemy, co tak naprawdę jest dalej. Każdy może mieć własne przekonanie, według własnej wiary, wyobrażenia.

Wobec śmierci człowiek jest marnością, pyłem, ulotnością.

Co jest najważniejszego w życiu?

 

Teraz tak pomyślałam, że Kadisz chyba zawiera w sobie jakieś jakby ziarno odpowiedzi.

A w niedzielę byłam na cmentarzu Remu…

 

Właśnie spojrzałam na szafkę. Na tle ciepłego brązu zamigotał lśniący złoty przedmiot. To mały saksofon, który Natan dostał od Magdy. Natan bawił się nim dzisiaj. Jakże zmienia się wymiar każdej postrzeganej rzeczy, która teraz jakby przejmuje nieco blasku tego, kogo już nie ma.

Baruch Haszem.

Ania Forystek

 

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

proszę udowodnij, że nie jesteś okropnym SPAMbotem: [wymagane]